W ciągu ostatnich tygodni odbyło się kilka naprawdę udanych wystaw. W Paaren/Glien, Erfurcie, Frankfurcie , Lipsku, Szczecinie czy też w Poznaniu - wszędzie można było porozmawiać z hodowcami gołębi lub przemysłowymi wystawcami. Atmosfera wszędzie była luźna, przyjazna - aż miło było porozmawiać o gołębiach.
Niestety dobry nastrój popsuł się już dwa dni po wystawie. Do naszej lecznicy dzwoniło coraz więcej zmartwionych hodowców.
Co się stało?
Relacje hodowców były prawie jednakowe. Mówili, że młode gołębie, a w niektórych wypadkach także roczne, piją dużo wody, po czym natychmiast wymiotują, a ich kał jest dziwnie ciemnozielony i śluzowaty. Stan ten się pogarszał, gołębie bardzo szybko chudły, dochodziło do pierwszych strat. Nie bez powodu hodowcom gołębi pocztowych ten scenariusz przypominał chorobę młodych gołębi.
W tych przypadkach działa zawsze ten sam mechanizm. Cirkowirusy niszczą komórki odporności (limfocyty) gołębia, przez co osłabiają jego układ odporniościowy. W rezultacie zwierzęta są bezbronne wobec ataków innych zarazek. Szczególną rolę w tym odgrywają różne szczepy zarazka E. coli (pałeczki okrężnicy), występujące w normalnych warunkach w jelicie.
W przypadku choroby, zarazki rozmnażają się dramatycznie w całym organizmie gołębia, co łączy się z wydzieleniem trucizn, tak zwanych endotoksyn, które powodują wyżej opisane objawy.
Leczenie tego zachorowania jest proste i stosowane rutynowo. Hodowcy natychmiast otrzymują od nas odpowiednie leki i po tygodniu cała hodowla jest zdrowa. Oczywiście zbadaliśmy bardzo dużo próbek kału nadsyłanych nam przez hodowców po wybuchu choroby. W 80 % przypadków stwierdziliśmy masową obecność zarazka E.coli. W pozostałych 20 % próbek stwierdzono poza tym: wysokiego stopnia kokcydiozę, wysokiego stopnia kapilariozę, glistnicę oraz salmonelle.
W tym miejscu należy zauważyć, że na wystawy powinno się zabierać tylko gołębie, u których nie występują opisane schorzenia. Przecież zarówno kokcydia, jak i robaki i salmonelle stanowią dla gołębi dodatkowy stres w sytuacji wystawy, która już jako taka jest dla nich stresująca.
Problem będzie można rozwiązać zasadniczo tylko wtedy, kiedy powstanie możliwość aktywnego uodpornienia gołębi przez szczepienie. Niestety do tej pory nie ma takiej szczepionki.
Co więc robić w tej sytuacji?
Jak można bez szczepienia ustabilizować organizm gołębi podczas trwania wystawy i po jej zakończeniu?
Godnym uwagi jest fakt, że podczas wystawy VDT Niemieckich Gołębi Rasowych w Erfurcie problem ten wprawdzie się pojawiał, ale daleko nie w takiej mierze jak na innych wystawach.
Jestem przekonany, że stabilizacja organizmu gołębi była wynikiem zakwaszania wody przez cały czas trwania wystawy w Erfurcie. W związku z tym chciałbym wyrazić podziękowania dla pana Holgera Kapsa, który to zainicjował i zorganizawał.
Od kilku lat wiadomo, że zakwaszanie wody pitnej do odczynu pH poniżej 4,5 prowadzi do stabilizacji gołębi. Na rynku jest już kilka sprawdzonych preparatów do zakwaszania wody, przykładem niech będzie SoftAcid?. Wszyscy producenci takich preparatów podają orientacyjne dawki stosowania, a właśnie z dawkowaniem często wiąże się przyczyna bezskuteczności zakwaszania.
Polecane przez producentów dawki odnoszą się do wody o średniej twardości, jakby "wody przeciętnej", która występuje raczej rzadko.
Jaką wodę więc dajemy naszym gołębiom? Oprócz wody z wodociągów komunalnych podaje się też wodę ze studni lub wodę deszczową. Dlaczego zakwaszanie jest skuteczne tylko przy uzwględnieniu stopnia twardości wody?
Określeniem "twardość wody" opisuje się stężenie jonów wapniowców (tzn. metali ziem alkalicznych, inaczej berylowców) w wodzie. Twarda woda pochodzi z terenów, gdzie występuje piaskowiec lub wapień, powoduje ona osadzanie się kamienia w czajnikach i innych sprzętach AGD. Do prania i płukania trzeba używać zdecydowanie więcej środków piorących niż w przypadku miękkiej wody.
Miękka woda pochodzi z obszarów z pokładami bazaltowymi, gnejsowymi oraz granitowymi. Miękka jest również woda deszczowa. W dużym uproszczeniu można stwierdzić, że jony wapnia i magnezu są główną przyczyną twardości wody.
Jakie z tego wynikają wnioski dla codziennego pojenia gołębi?
W rozwiązaniu problemu pomogły nam doświadczenia z codziennej praktyki weterynaryjnej. Do nas zwracali się hodowcy, którzy dość już mieli wiecznego stosowania Ronidazolu przeciwko rzęsistkom (trychomonadoza), i pytali o jakieś leczenie naturalne. Poleciliśmy im SoftAcid? z dozowaniem 1,0 ml na 2 litry wody pitnej. Hodowcy się zgodzili, zastosowali ten preparat i początkowo stwierdzili poprawę zdrowia gołębi. Wielkie rozczarowanie nastąpiło miesiąc później, kiedy zbadaliśmy wymazy z wola i stwierdziliśmy niezmiennie rzęsistkowicę wysokiego stopnia. Co się stało? Do skutecznego zwalczania rzęsistek potrzebny jest odczyn pH wody poniżej 4,5. Ponieważ hodowcy pochodzili z okolicy z twardą wodą, wskaźnik ten nie został osiągnięty. Zawarte w wodzie kationy (jony wapnia i magnezu) "wyłapywały" aniony preparatu SoftAcid?, przez co skuteczność jego działania była minimalna i niewystarczająca do zwalczania rzęsistek. Ta cała sprawa zaczęła nas interesować. Zebraliśmy kilka próbek wody, które nasza laborantka zbadała metodą miareczkowania. Wyniki były ciekawe: W niektórych okolicach zalecaną dawkę SoftAcid? należało podnieść do 1,8 ml na 2 litry wody.
Są też regiony z tak miękką wodą, że wystarczy dodać 0,8 ml SoftAcid? do 2 litrów wody.
Do czego dążymy, jakie są nasze cele? Celem jest utrzymanie gołębi przez cały rok bez chorobotwórczych postaci rzęsistek i pokazywanie ich na wystawach w stabilnym stanie. Jeżeli szef wystawy zgodzi się na dodanie do poidełek we wszystkich klatkach odpowiednio dopuszczonego preparatu, to osiągnięcie naszego celu będzie na widoku.
Jeżeli hodowca jest zainteresowany tym zagadnieniem, dajemy mu razem z pojemnikiem na próbkę kału też specjalny pojemnik na próbkę wody. W kopercie dlatego będą dwa formularze: jeden na badanie próbki kału z całej hodowli (powszechnie znany) oraz jeden formularz na badanie wody. Z wynikiem badań otrzymają Państwo dokładne zalecenie dawkowania SoftAcid? lub innego dopuszczonego w Niemczech jak i Polsce preparatu preparatu.


